Minister Smoliński: Poczta powinna starać się o rekompensaty

KSmolinskiW Rzeczypospolitej z 12 czerwca 2016 ukazał się artykuł z ministrem Kazimierzem Smolińskim odpowiedzialnym za sprawy mieszkalnictwa i poczty w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. Artykuł godny polecenia ponieważ wskazuje kierunki działania i oczekiwania Rządu wobec Poczty Polskiej. 

Poczta Polska, jako operator wyznaczony, który utrzymuje sieć placówek na terenie całego kraju, może domagać się – o ile ponosi straty – stosownej rekompensaty. W Poczcie nie było jednak takiego myślenia, by ubiegać się o przysługujące jej dopłaty z segmentu usług powszechnych, a jedynie redukowano sieć. I to bez jakichkolwiek analiz – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Poczta Polska (PP) to najtrudniejsza spółka Skarbu Państwa, jeśli chodzi o zarządzanie, sytuację majątkową i dywersyfikację obszarów, na których działa. Proszę zwrócić uwagę, że grupa kapitałowa PP to nie tylko listonosze, ale również Bank Pocztowy, dwa towarzystwa ubezpieczeniowe i firma informatyczna. Skala problemów i zaniedbań na Poczcie oraz jej przyszłych wyzwań są ogromne. Dlatego kładziemy duży nacisk, żeby kandydat, który pokieruje spółką, był najlepszy. Chcę jednak zaznaczyć, że mimo braku prezesa, zarząd spółki do tej pory funkcjonował normalnie i kierował bieżącą działalnością grupy.

Czy pracownicy dostaną podwyżki?

Już dostali, co prawda niewielkie, ale dostali.

Ale nie spełniono wszystkich oczekiwań płacowych pocztowców.

Presja jest duża. Uważam, że wynagrodzenia w PP muszą wzrosnąć. Ale, żeby zwiększać koszty, trzeba mieć odpowiednie przychody. Poprzednio było tak, że sprzedawano majątek i zwalniano pracowników, aby wąska grupa w spółce mogła żyć na wysokim poziomie. To było naganne i taka polityka nie będzie prowadzona. Teraz nowy zarząd Poczty musi poprawić wyniki finansowe spółki. Dopiero wtedy będzie można rozmawiać o kolejnych podwyżkach.

Czy zapoczątkowany przez poprzedni zarząd program redukcji zatrudnienia będzie kontynuowany?

Jeżeli zarząd zrealizuje założenia nowej strategii, która będzie zaprezentowana przez spółkę jeszcze w tym roku, nie będzie potrzeby zwolnień. Co więcej, w niektórych segmentach, zatrudnienie może nawet wzrosnąć.

W których?

Jeśli uda się zrealizować plany związane ze zwiększeniem przychodów Poczty z pewnością będzie zapotrzebowanie na pracowników. Mam na myśli m.in. szeroko rozumiany segment usług dla sektora Skarbu Państwa. I nie chodzi tylko o obsługę administracji publicznej, ale również innych spółek Skarbu Państwa. Chciałbym, żeby na Skarb Państwa patrzono jak na swego rodzaju grupę kapitałową. I tak, jak w każdej grupie, chcemy, żeby spółki ze sobą współpracowały, realizowały swoje usługi poprzez Pocztę Polskę. Naszym celem jest wzmocnienie polskich przedsiębiorstw. Ale taka współpraca i wykorzystywanie wzajemnych potencjałów – Banku Pocztowego, pocztowych spółek ubezpieczeniowych – powinny być również obecne w ramach samej grupy PP, prowadząc do obniżenia kosztów. Do tej pory nie było to jednak wcale takie oczywiste.

Czy PP będzie bez przetargów świadczyć usługi dla całej administracji publicznej?

Do tego dążymy. Przygotowywana jest nowelizacja Prawa pocztowego, która zakłada m.in. implementację dyrektywy, umożliwiającej rezygnację z organizowania zamówień publicznych dla administracji. Tam, gdzie wydawane są decyzje administracyjne, nie ma potrzeby organizowania przetargów. Niemal cała Europa tak robi.

Co będzie główną osią nowej strategii Poczty Polskiej?

Na pewno zwiększanie przychodów na rynku usług kurierskich i finansowych. Bank Pocztowy i towarzystwa ubezpieczeniowe muszą się rozwijać. W zachodnioeuropejskich pocztach, takich jak poczta francuska, usługi finansowe stanowią wiodącą część przychodów. PP duży nacisk powinna położyć na obsługę cyfrowej części rynku, a więc na branżę e-commerce oraz e-administrację. Jeśli Poczta nie zmieni znacząco swojej działalności, to w dłuższej perspektywie nie będzie w stanie utrzymywać się z przychodów segmentu listów. Ten tradycyjny segment w pocztach na całym świecie mocno się kurczy. Dalsze trwanie w obecnej strukturze dochodów będzie musiało zakończyć się zwolnieniami. Nie da się utrzymywać 70 tys. pracowników przy tak szybko topniejących przychodach.

Wspomniał pan o zaangażowaniu PP w usług e-administracji. Jaką rolę pocztowy operator miałby odegrać w cyfrowej relacji państwo-obywatel?

Kluczową. PP zbudowała już cyfrową platformę Envelo, która powinna stać się elementem nowego modelu e-państwa. Chcemy doprowadzić do tego, by to PP była pośrednikiem w kontaktach państwo-obywatel. Kontakt z administracją miałby się odbywać za pośrednictwem Envelo. Nie widzę też powodu, dla którego w przyszłości na Poczcie nie mielibyśmy uzyskać np. Numeru Identyfikacji Podatkowej, czy odebrać dowodu osobistego.

A co na to resort cyfryzacji, który kluczową rolę w tworzeniu platformy do e-komunikacji obywateli z państwem przypisuje bankom i firmom telekomunikacyjnym?

Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Cyfryzacji. Trwają prace nad ostatecznym kształtem nowego systemu. Zdajemy sobie sprawę, że monopolu PP nie będzie. Nie mam jednak wątpliwości, że to jednak Poczta, przy wszystkich swoich ułomnościach, ma dziś najlepszą ofertę i narzędzia, by zostać liderem cyfrowej komunikacji.

A co z wejściem PP na giełdę?

Nie ma tematu. IPO nie jest planowane.

Większość zachodnioeuropejskich operatorów pocztowych, jak poczta francuska, brytyjska, portugalska, czy niemiecka, są na parkiecie. Dlaczego na giełdę nie miałaby wejść więc PP?

Na dzisiaj nie widzę takiej konieczności. Nie wykluczam jednak, że w przyszłości taka opcja może być rozpatrzona. Jeżeli nie znajdziemy źródła finansowania Poczty, jedynym sposobem pozyskania kapitału może okazać się giełda. Na pewno nie dopuszczamy jednak sytuacji, w której państwo mogłoby stracić kontrolę nad PP a jego udział w spółce spadł poniżej 51 proc.

PP potrzebuje pieniędzy na realizację strategii. Nie będzie miała ich z giełdy. Spółki nie uwzględniono również w projekcie nowej ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, złożonej w Sejmie przez posłów PiS, która przewiduje podwyższenie kapitału zakładowego TVP i Polskiego Radia kwotą 20 mln zł ze środków Funduszu Reprywatyzacji. Skąd zatem Poczta ma wziąć środki na rozwój?

Telewizja i radio mają inna misję niż Poczta. To nie są spółki, które mają tak szeroką gamę usług. Mają ograniczone możliwości gromadzenia kapitału. Ten mogą pozyskiwać z reklam, ale skoro chcemy mieć telewizję misyjną, nie może biegać za przychodami. Poczta Polska ma możliwość konkurowania na rynku swoimi usługami. PP ma najszerszą sieć punktów – 7 tys. placówek. Dlatego niezrozumiałe były decyzje poprzedniego zarządu, który tą potężną sieć zwijał.

Część placówek była nierentowna.

PP, jako operator wyznaczony, który utrzymuje sieć placówek na terenie całego kraju, może domagać się – o ile ponosi straty – stosownej rekompensaty. W Poczcie nie było jednak takiego myślenia, by ubiegać się o przysługujące jej dopłaty z segmentu usług powszechnych, a jedynie redukowano sieć. I to bez jakichkolwiek analiz. Zgodnie z przepisami dostęp do sieci PP ma być powszechny. Tymczasem ostatnia kontrola NIK wykazała, że sieć placówek PP jest niewystarczająca. W tej sytuacji może się okazać, że Poczta będzie teraz musiała odtwarzać te już zamknięte placówki. Bulwersujący był fakt, że zamykano placówki pocztowe bez jakiejkolwiek uprzedniej współpracy z samorządami. Byłem samorządowcem, a teraz jako poseł spotykam się z samorządowcami i słyszę, że nikt z Poczty nie spotykał się z władzami lokalnymi w sprawie tych placówek. A oni byliby gotowi pomóc, by placówka PP pozostała na ich terenie i stała się bardziej rentowna. Mogliby np. obniżyć koszty, podnająć część pomieszczeń pod inne usługi. Ale takich negocjacji nie było. Teraz to się jednak zmieni. Takie rozmowy na szczeblu lokalnym już są prowadzone.

Rząd ogłosił program Mieszkanie+. Grunty pod budownictwo społeczne pochodzić miałyby od spółek Skarbu Państwa, głównie PKP. W spółkach jest poważna obawa, że w efekcie zostaną pozbawione części majątku.

Skarb Państwa nie będzie działać na niekorzyść spółek. Grunty będą wnoszone do funduszy inwestycyjnych a spółki dostaną świadectwa udziałowe. W efekcie otrzymają równowartość wartości rynkowej nieruchomości i w bilansie nie poniosą żadnej straty. Fundusze będą musiały te grunty spłacić, więc w przyszłości spółki dostaną pieniądze z tego tytułu.

Rozmawiał Michał Duszczyk

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.